Eksperyment dźwiękowy – recenzja spektaklu „Klęski w dziejach miasta”

Jeszcze zanim wygasną światła na publiczności z głośników rozlega się szum. Przy tym monotonnym dźwięku widzowie mogą przyjrzeć się scenie. Długie rury o miedzianym kolorze, opadają od sufitu i łączą się w głębi sceny tworząc kształt litery „W”. Na proscenium stoją konstrukcje z podobnych materiałów – szeroki okrąg po jednej i sześcian obleczony pionowymi strunami po drugiej stronie.

W tę przestrzeń jako pierwszy wejdzie Wielki architekt Van Der (Marcin Trzęsowski). Ubrany w asymetryczny, biały garnitur w kratę wygląda nieco groteskowo. Wymieni kilka słynnych budowli i w prostych gestach postara się je pokazać. Wrażliwy na miejską zabudowę, będzie przemierzał kolejne miasta, a jego towarzyszem stanie się Marco Polo (Natasza Aleksandrowitch) – postać zaczerpnięta z historii, ale też z powieści Italio Calvino Niewidzialne miasta, w której przemierza nieistniejące królestwo. W spektaklu bohater ten w cielistym, obcisłym trykocie sprawia wrażenie istoty z innego wymiaru, jakby słynny podróżnik potrafił przemieszczać się nie tylko między miejscami, ale także między czasami. Jej ruchy cechuje przerysowanie, pewien rodzaj gibkości – może to dlatego potrafi naginać czasoprzestrzeń?

Te dwie postacie będą przewodnikami po Kalecholii, Kadaliszu, Kalimpasie i Kaliszmarze.  Cztery widmowe miasta dadzą się poznać przez pryzmat klęsk, jakie je nawiedzały. Epidemia (Ewa Kibler), Wichura (Kama Kowalewska), Pożar (Izabela Wierzbicka) i Plaga (Jacek Jackowicz) nie będą jednak niczego pokazywać. Ich opowieść utkana będzie z „dźwiękowych obrazów”, co wymusza na widzu (słuchaczu?) szczególny rodzaj percepcji, do którego nie jest przyzwyczajony. Intonacja i sposób wypowiadania słów, są tu tak samo ważne, jak treść, którą niosą. Często są nawet ważniejsze, bo tekst Agnieszki Jakimiak nie jest oczywisty i dopiero odpowiednia modulacja, albo nałożone efekty dźwiękowe pozwalają się zorientować w jego sensach. Zachrypły, słaby głos Epidemii sugeruje umieranie ludzi i wymieranie miasta. Podczas jej opowieści Marco Polo, niczym stewardessa na terminalu lotniczym przepuszczająca wsiadających do samolotu pasażerów, będzie odliczać opuszczających Kalecholię na zawsze mieszkańców. Wichura jak dyrygent uruchamiać będzie aktorów, którzy za pomocą strun na ruro-fonie (instrument stworzony przez Macieja Szymborskiego i Krzysztofa Kaliskiego, który jest też odpowiedzialny za muzykę w spektaklu) i własnych strun głosowych. Każdy z aktorów nieco inaczej akcentuje te same słowa, momentami każdy z nich podkreśla inną głoskę, wydłuża sylaby. Orkiestracja aktorów i efektów dźwiękowych z off-u nadaje tej scenie szczególną dynamikę i rzeczywiście zmienia tekst w rodzaj utworu muzycznego.

Opowieści/słuchowiska poszczególnych klęsk mają z jednej strony dotyczyć miasta Kalisza – spektakl zrealizowany został w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego – jedynej scenie w (podobno) najstarszym mieście w Polsce i być może tamtejsza publiczność potrafi uchwycić nawiązania do konkretnych wydarzeń historycznych. Z drugiej zaś strony nazwa „Kalisz” nie pada w spektaklu wprost, klęski żywiołowe mogą zdarzyć się wszędzie, więc można czytać przedstawienie bardziej uniwersalnie (poza tym, jak powie Plaga: „Gdziekolwiek jesteś, jesteś w Kaliszmarze”). Jednak wydaje się, że spektakl nabiera znaczenia tylko w lokalnym kontekście. Miasto masowo opuszczają młodzi ludzie, a ci, którzy decydują się zostać, budują tożsamość Kaliszanina na pełnej katastrof historii (drugą obok książki Calvino ważną inspiracją do powstania scenariusza była publikacja Klęski w dziejach miasta Kalisza Władysława Kościelniaka). Ze spektaklu trudno wyciągnąć jakiekolwiek wnioski, coś co poszerzałoby sposób myślenia o przestrzeni miejskiej, czy mieszczanach. Przedstawienie nie pobudza też do myślenia na żaden z tych tematów. Klęski w dziejach miasta mogą być za to ciekawe ze względu na swoją formalną stronę. Mimo że nie wszyscy aktorzy w tym samym stopniu radzą sobie z muzycznością, a niektórym scenom brakuje dynamiki i rytmu, to spektakl sprawdza się jako eksperyment dźwiękowy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s