„Teatr bez znieczulenia” – rozmowa z Janem Nowarą, dyrektorem teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Forum Młodych Krytyków: Dlaczego Festiwal NOWEGO Teatru? Co dla Pana kryje się pod tym pojęciem?
Jan Nowara: Dla mnie osobiście nowy teatr to teatr, który się aktualnie wyłania. Myślę, że każda edycja festiwalu będzie definicję nowego teatru dopełniać. Nie mam przekonania, że nowy teatr zawsze będzie oznaczał nowe media. Być może ten rodzaj przestrzeni czy ikonosfery komunikacyjnej stanie się za jakiś czas demodé i nowym teatrem będzie powrót do elementarnej ekspresji aktorskiej, jakaś totalna asceza. Mówiąc w ten sposób oczywiście trochę prowokuję, ale chodzi o świadomość zmiany. Dziś wskazałbym dwa fundamenty nowego teatru. Jednym z nich jest nowy sposób narracji i ekspresji, który implikuje niejednolitość gatunkową widowisk. Z drugiej strony kluczową kwestią jest fakt, że chcą one reagować na rzeczywistość, a nawet ingerować w nią. Może nie wszystkie, ale dokonując selekcji spektakli zaproszonych na festiwal, braliśmy pod uwagę właśnie te aspekty.
FMK: Jak forma festiwalu ewoluowała? Rzeszowskie Spotkania Teatralne mają swoją długą tradycję, jednak nazwa Festiwal Nowego Teatru funkcjonuje od dwóch edycji. Czy zmiana ta miała zaznaczyć wyraźne odcięcie się od wcześniejszej formuły festiwalu?
J.N.: Tak. W swoim programie, z którym przystąpiłem do konkursu na dyrektora teatru w Rzeszowie, zawarłem właśnie taki festiwal, który byłby rodzajem pewnej strategii artystycznej. Zrobiłem to z tym większym przekonaniem, ponieważ wiedziałem, że najgłębiej zakorzenioną tradycją tego miejsca jest forma teatru „rzetelnego środka”, tradycyjnego. Taki teatr raczej nie prowokuje i nie utrudnia kontaktu ze sztuką. Można go nazwać teatrem „mieszczańskim”, jednak Rzeszów nie jest miastem, które ma szczególnie silne tradycje mieszczańskie. W zeszłym roku, kiedy tworzyliśmy wydarzenia związane z 70-leciem tego teatru, najbardziej rewolucyjną postacią w jego historii okazała się Wanda Siemaszkowa, która była tu tuż po wojnie. Miała, jak na ówczesne czasy, bardzo radykalny program artystyczny: poszukujący, wsparty na młodym zespole. Oprócz tego była artystką niepokorną, wpadającą w życiowe i artystyczne zawirowania, kimś niespokojnym duchem. Z tym właśnie kojarzyliśmy idee „nowego” teatru. Rzeszowskie Spotkania Teatralne przez długie lata miały formę przeglądu przedstawień, w których publiczność mogła zobaczyć znanych aktorów. Dziś moglibyśmy nazwać to popularnym czy komercyjnym przeglądem teatralnym. Bezpośrednio przed nami odbywał się tu VizuArt Festiwal Scenografów i Kostiumografów, który został zainicjowany przez mojego poprzednika, Pana Remigiusza Cabana przy współpracy z wybitnym twórcą teatru plastycznego, Leszkiem Mądzikiem. Dlatego nasze działania nie wchodziły na teren kompletnie bez kształtu, tym niemniej mieliśmy nadzieję, że nasz festiwal będzie osobny, lecz przy zachowaniu wartości, które złożyły się na idee festiwalu Vizuart. Festiwal Nowego Teatru zakłada nową formę ekspresji scenicznej, nową plastykę, udział mediów. Ale od początku wydawało nam się, że formuła tego festiwalu jest szersza niż festiwal scenografów i kostiumografów. Również ze względu na ograniczenia praktyczne, jak nasza scena, która nie jest duża i nie zmieściłaby wielu imponujących scenografii. Dlatego też zapraszamy spektakle, które często inaczej organizują przestrzeń, nie korzystając z olbrzymiej głębi sceny. Tak było i w tym roku w przypadku spektakli Podróż zimowa, Karskiego historia nieprawdziwa czy Afryka.
FMK: Inaugurując drugą edycję festiwalu życzył Pan widzom emocji mocnych, ale nie zawsze przyjemnych. Czy podczas tego tygodnia zauważył Pan, że życzenie to się spełniło?
J.N.: Myślę, że tak. Dobrym przykładem jest spektakl Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego, którego przekaz jest mocny, momentami wstrząsający i obrazoburczy. Nie-boska rzuca bez znieczulenia bardzo dużo oskarżeń przeciw światu. Ale również spektakl z Jeleniej Góry, Karskiego historia nieprawdziwa, demistyfikujący lub mistyfikujący życiorys Karskiego, korzystał z silnych środków zestawionych z pojęciami polskości, tradycji czy Holocaustu. Nie wiadomo czy można się śmiać gdy padają ze sceny słowa „wypierdalaj Boże!”. Nie chodziło tu o bunt przeciwko jakiejś jednej, określonej religii. To był bunt przeciwko boskiej transcendencji i zgodzie na Holocaust. Sądzę, że sporo takich „mocnych” chwil przeżywali widzowie podczas festiwalu.
FMK: A czy emocje te są na tyle silne, że prowokują wyraźne reakcje widowni? Rok temu spektakl Jana Klaty Do Damaszku został przerwany przez słynne już okrzyki „hańba”, „chcemy teatru narodowego”. Czy rzeszowska publiczność również „krzyczy”, buntuje się, głośno mówi o swoich oczekiwaniach względem teatru?
J.N.: Myślę, że nie. My w Rzeszowie nie mamy tego rodzaju demonstracji. Aczkolwiek zdajemy sobie sprawę, że nasz festiwal albo takie realizacje jak Balladyna Radosława Rychcika czy Hedda Gabler Szymona Kaczmarka poszerzają pole wrażliwości widowni. I to jest zauważalne przy kasach teatru. Nie potrzebna jest jakaś głośna demonstracja. Podczas dzisiejszego panelu Artysta w czasach oburzenia mówiliśmy o tym, że demonstracja jest prowokowana przez media i świat polityki. W sytuacjach, kiedy ktoś chce tą demonstrację wykorzystać w jakimś celu. Z reguły jest to gra o rząd dusz, o wybory, o czyjąś kompromitacje albo wręcz przeciwnie – o rehabilitacje. A poza tym to jest oczywiście kwestia sprzedaży. Te spektakle, które bardzo mocno odbiegają od oczekiwań i przyzwyczajeń publiczności, trudniej jest sprzedać. Prowadząc jedyny dramatyczny teatr w regionie, muszę … Nie, nie muszę. Chcę proponować zróżnicowany repertuar. I dlatego obok Heddy Gabler, Starej kobiety czy Balladyny mamy również Wenus w futrze, Szalone nożyczki czy Siostrunie.
FMK: Na stanowisko dyrektora wrócił Pan po 11 latach przerwy, w roku 2014. Jakie wyzwania stały przed osobami odpowiedzialnymi za teatr wtedy i dziś? Jakie zadania dyrektora teatru są dziś najtrudniejsze?
J.N.: Wydaje mi się, że przed kilkunastu laty kondycja finansowa otoczenia teatru (rynku, biznesu, przemysłu) była lepsza. Kryzys rynku spowodował, że trudniej o wsparcie i montaż finansowy dla realizacji. Poza tym nastąpiło zjawisko, które nazwałbym „biurokracją wokółteatralną”, opartą w znacznej mierze o dane ilościowe. Jeśli miałbym być oceniany przez dane ilościowe tylko i wyłącznie, to znaczy, że oczekuje się ode mnie gorszego teatru. Mówię to jako dyrektor sceny repertuarowej, zespołowej, publicznej. Jeśli mój teatr ma nieść misję, edukować i rozwijać intelektualnie to musi sięgać po dzieła „większe”. Nie może kierować się tylko i wyłącznie względem ekonomicznym. Tylko konsekwentnie trwając przy określonych ideach i wartościach artystycznych, wykorzystując bardzo dobrą literaturę i proponując różnorodny repertuar można mieć dziś czyste sumienie. Jeśli miałbym porównać tamten okres i moją dyrekcję dziś – jest trudniej.
FMK: Czy zainicjowana w zeszłym roku przez sytuację Teatru Polskiego we Wrocławiu debata na temat kondycji teatrów publicznych w Polsce pociągnęła za sobą rzeczywiste zmiany?
J.N: Nie. Dlatego że samorządy nie radzą sobie z zadaniami wyższej natury, związanymi z edukacją czy kulturą. Samorządy nie mogą pozostać tak osamotnione w utrzymywaniu instytucji kultury. To jest absolutnie misja państwa. To jest kwestia tożsamości oraz kondycji duchowej i intelektualnej. Jeśli patrzymy z pewną obawą na kolejne roczniki gimnazjalistów czy maturzystów i krytycznie oceniamy poziom elementarnej wiedzy, musimy zdać sobie sprawę, że ma na to wpływ poziom kultury. Kultury, która powinna być w polu widzenia państwa. Tak samo jak musimy wydawać pieniądze na wojsko czy szpitale, tak samo musimy je wydawać na instytucje kultury. To jest również konieczne dla przyszłości i funkcjonowania państwa.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s