Czysta woda, czyste powietrze

wrog-ludu-2015-fot-magda-hueckel-0159(zdj. Magda Hueckel)

Stary Teatr w Krakowie

Henryk Ibsen

Wróg ludu

reżyseria: Jan Klata, scenografia, kostiumy, światło: Justyna Łagowska, choreografia: Maćko Prusak, opracowanie tekstu i dramaturgia: Michał Buszewicz, muzyka: Robert Piernikowski

W dramacie Ibsena doktor Tomas Stockmann staje sam naprzeciwko mieszkańców miasteczka, w którym wartością nadrzędną dla każdej z grup interesów jest utrzymanie swojego status quo. Kiedy okazuje się, że zamknięcie miejskiego kąpieliska w związku z wykrytym zanieczyszczeniem wody odbije się na kieszeniach wszystkich mieszkańców, problem niebezpieczeństwa staje się marginalny, a kolejni sprzymierzeńcy opuszczają uzdrowiskowego lekarza. Jan Klata w swojej inscenizacji tekstu mówi nie tylko o zanieczyszczeniu powietrza w Krakowie, w którym smog przyczynia się do zachorowalności na choroby płuc, a w konsekwencji do śmiertelności mieszkańców, ale też o sytuacji człowieka, którego zniknięcia zaczynają domagać się wszyscy, bo wszyscy czują się zagrożeni jego działalnością. Wróg ludu jest wrogiem władzy, lokalnych przedsiębiorców, inwestorów, lobbystów.

Bohaterowie Wroga ludu to figury, przy pomocy których można by przedstawić przebieg niemal każdego politycznego sporu. Mamy więc przedstawiciela lokalnej władzy, przeciwnika (a jednocześnie brata) patrzącego mu na ręce, dziennikarza, który każde wypaczenie etyki zawodowej jest w stanie uzasadnić jako konieczne, przedstawiciela średniozamożnych mieszczan, próbującego wybić się karierowicza i rodzinę, która nie zabierając głosu w sporze, staje się ofiarą rozgrywek na szczycie. Justyna Łagowska mieszkanie Stockamannów umieściła we wnętrzu przypominającym basen, z którego wypompowano wodę, urządzono w nim za to dzikie wysypisko, do którego zrzucono niepasujące do siebie meble, zabawki, śmieci i zbiorniki po niebezpiecznych substancjach. W takim środowisku mieszka rodzina doktora i takie wydaje się być miasteczko.

Choć to postać doktora Stockmanna znajduje się w centrum zarówno dramatu, jak i inscenizacji, a pół-improwizowany monolog w wykonaniu Juliusza Chrząstowskiego stanowi dramaturgiczny punkt kulminacyjny spektaklu, niezwykle ważny jest w spektaklu obraz rodziny Stockmannów. Żona doktora, Katrin (Małgorzata Zawadzka) i jego troje dzieci (Monika Frajczyk, Ania Komorek, Maciek Trybus) stają się zakładnikami walki o prawdę na temat kąpieliska, które ma być bijącym sercem miasta, a jest raczej tykającą bombą, którą przerzucają między sobą mężczyźni będący u władzy. Ponoszą konsekwencje zarówno demaskatorskich działań doktora, rosnącej społecznej niechęci wobec niego, jak i decyzji na najwyższym szczeblu władzy. Rodzina doktora wydaje się reprezentować tę część społeczeństwa, która jest jedynie przedmiotem prowadzonych przez władzę rozgrywek. Żona upomina męża, że ujawniając raport na temat stanu wody w kąpielisku pogrąży swoją rodzinę, pozbawiając ją opieki i pieniędzy. Córka Petra, nauczycielka w miejscowej szkole, zostaje zwolniona z pracy w wyniku społecznej kampanii przeciwko Stockmannowi. Sąsiedzi wybijają szyby w domu doktora, na ścianach piszą „WON!”, w końcu właściciel domu każe Stockmannom się wynosić.

Punktem zapalnym w odbiorze spektaklu przez widzów i jego kulminacją jest monolog doktora, w którym staje on sam na scenie, światła na widowni zapalają się, a Juliusz Chrząstowski improwizując, mówi do publiczności o bieżących wydarzeniach społecznych i politycznych, wybierając zwłaszcza te, które w największym stopniu polaryzują opinię społeczną. Podczas wczorajszego pokazu, kiedy wspominał o koronacji Jezusa na króla Polski, na widowni panowało jeszcze rozbawienie, kiedy Chrząstowski zaczął mówić o uchodźcach i Europie, która choć wynalazła prawa człowieka, nie potrafi ich respektować, wśród widzów wyraźne było napięcie związane ze zbliżaniem się do granicy, poza którą ludzie różnych przekonań, nie będą już podejmować próby porozumienia. Drzwi sali w Teatrze im. Siemaszkowej głośno trzasnęły dwa razy i kilkukrotnie trzasnęły cicho, widzowie, którzy z wywodem Stockmanna-Chrząstowskiego się nie godzili, opuścili salę. Wyjście ze spektaklu jest swojego rodzaju bronią w rękach widza, ale jest też jego kapitulacją. W scenie, która dopuszczała dialog z aktorem, nikt się na niego nie odważył. Głosy sprzeciwu podniosły się dopiero na spotkaniu po spektaklu. Gest rozerwania struktury dramatu wybrzmiewa mocną deklaracją, że w teatrze jako miejscu publicznym trzeba wykraczać poza wystawianie sztuk sprzed przeszło stu lat jako tekstów o „wymowie uniwersalnej”, a wzięcie odpowiedzialności za inscenizację takich sztuk wiąże się z odwagą mówienia wprost o sprawach, które publiczności, jako części społeczeństwa polskiego, dotyczą.

Juliusz Chrząstowski powiedział, że specjalnie na okazję prezentacji spektaklu w Rzeszowie dodał do monologu fragment dotyczący miasteczka, którego mieszkańcy są zupełnie do siebie podobni, reprezentują wspólne wartości i reprodukują sprawdzone wzorce. Żywy odbiór spektaklu pokazuje, że Rzeszów nie jest takim miasteczkiem. To znamienne, że właśnie Wróg ludu otworzył Festiwal Nowego Teatru, bo jest to spektakl, który samej publiczności nie pozwala zidentyfikować się jako wspólnocie.

 wrog-ludu-2015-fot-magda-hueckel-0296(zdj. Magda Hueckel)

ZB

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s