Rozmowa z Pawłem Miśkiewiczem – reżyserem spektaklu Podróż zimowa

FMK: Chcielibyśmy zapytać o Pana ogólną refleksję na temat samego utworu, czyli Podróży zimowej autorstwa Elfriede Jelinek. Ten tekst przez wielu uważany jest za najbardziej rozliczeniowy w twórczości noblistki i tym samym mocno autobiograficzny. Austriacka pisarka porusza w nim na przykład, pominięty przez Państwa w spektaklu, motyw ojca, zamkniętego przez nią w zakładzie psychiatrycznym.

P.M: Myślę, że bardzo bezczelnie radykalnym gestem jest uczynienie przez Jelinek główną i nieomal jedyną bohaterką tego poematu samej siebie. To próba rozdarcia zasklepionych ran własnego ciała, ran społeczeństwa, i to nie tylko austriackiego, i pokazania go poprzez pryzmat totalnego kryzysu człowieczeństwa – kryzysu coraz ostrzej uwidaczniającego się w obszarze indywidualnym i społecznym. Staraliśmy się więc zrealizować spektakl o sposobie widzenia świata przez Elfriede Jelinek, o jej rozpaczy wynikającej ze świadomości, że sami zafałszowujemy obraz otaczającej nas rzeczywistości i dalej bierzemy udział w grze, w której reguły wcale już nie wierzymy. Najwyraźniej widać to na przykładzie figury Panny Młodej (jednej z ważniejszych figur w poemacie Jelinek). Wszyscy przecież znamy te zabiegi ceremonii ślubnych – suknie, pudry, dopinki, woale i świecidełka… całe to udawanie szczęścia, które miałoby się zamienić w prawdę. Udawanie, w które bardzo chcemy uwierzyć, choć od początku wiemy, że jest ono kłamstwem. Oszukujemy się nawzajem, wchodząc w tak „przystrojony” kontrakt małżeński, oszukujemy partnera, kogoś najbliższego, z kim teoretycznie mamy spędzić życie i razem tworzyć nowy lepszy świat. Myślę, że to wszystko, o czym powiedziałem doskonale znalazło odzwierciedlenie w szalenie zmysłowej interpretacji Ewy Skibińskiej, która potrafiła tak osobiście wejść w ten temat, umykając niebezpieczeństwu potraktowania go w sposób stricte publicystyczny.

FMK: Właśnie, w jaki sposób były dobierane aktorki do poszczególnych ról? Czy sugerował się Pan pewnym kluczem podobieństwa fizycznego bądź temperamentów? A może wręcz odwrotnie, chodziło o przeciwieństwo aktorek w stosunku do „pierwowzoru”?  Agnieszka Kwietniewska grająca postać Jelinek IV, wspomniała podczas panelu dyskusyjnego o swojej niezgodzie na wiele tez stawianych przez pisarkę.

I trudno się temu dziwić: Agnieszka uczestniczyła w próbach spektaklu w zaawansowanej ciąży, mało tego ten fakt stał się tak naprawdę fundamentem jej roli, dlatego rozumiem ją, kiedy mówi, że jako młoda matka nie zawsze ma ochotę się poddać swoistemu „czarnowidztwu” Jelinek. Za to Halina Rasiak, także poprzez pewne podobieństwo fizyczne do autorki pomaga odnaleźć się widzowi w startowej sytuacji spektaklu: spotkania autorskiego noblistki z publicznością. Jest „mózgiem” Jelinek uwięzionym w obszarze tych wszystkich nierozstrzygalnych dylematów. Małgosia Gorol, najmłodsza z aktorek, to z kolei osoba, która  dokonuje pierwszych wyborów, próbując uzyskać jakąś autonomię w tej sieci wytyczonych ścieżek i sposobów funkcjonowania, proponowanych jej przez świat, w który wchodzi. Z kolei Pani Sława (Krzesiława Dubielówna – przyp. red.) mówi o czasie i jak twierdzi Jelinek, sama „wyobraża” go, dając osobiste świadectwo człowieka, który przeżył swoje życie i jest zapewne w jego finalnej fazie. Maja Kleszcz swoim niewiarygodnie zmysłowym wokalem  wyraża to wszystko, czego nie są w stanie pomieścić słowa. Wszystkie razem składają się na wielowymiarowy, czy lepiej tragicznie rozdarty wewnętrznie portret autorki.

Dziękujemy za rozmowę.

Forum Młodych Krytyków

Autoryzowano dnia 28.10.2015 przez Pawła Miśkiewicza

Porannie do kawy, czyli na co zapraszają Młodzi Krytycy w VI dzień Festiwalu.

Przed nami kolejny dzień pełen teatralnych wrażeń. Szósty dzień II Festiwalu Nowego Teatru w Rzeszowie rozpoczniemy od startującej dziś sekcji KINOTEATR, która zaprezentuje adaptacje dwóch dramatów Doroty Masłowskiej. Pierwszy z nich to nagrodzony już na wielu festiwalach film, zrealizowany na podstawie słynnego spektaklu Między nami dobrze jest w reżyserii Grzegorza Jarzyny z teatru TR Warszawa. Drugi, czyli Dwoje biednych Rumunów mówiących po polsku to powstała specjalnie dla teatru telewizji rejestracja przedstawienia z afisza Teatru Studio w Warszawie w reżyserii Agnieszki Glińskiej. Obydwa teksty, wydane wcześniej w formie książki Dwa dramaty zebrane, zdają się tworzyć doskonały materiał zarówno dla aktorów jak i doświadczonej dwójki reżyserów chcących poszukiwać nowych środków teatralnego wyrazu. Tym razem bezkompromisowy język Masłowskiej będzie mógł przemówić do nas z ekranu.

Z kolei drugą część dnia wypełni nam oczekiwanie na część konkursową, czyli pokaz
spektaklu Podróż zimowa w reżyserii Pawła Miśkiewicza. Przedstawienie będzie nie tylko, jak podpowiada nam program, portretem różnych wcieleń austriackiej noblistki Elfriede Jelinek, ale przede wszystkim popisem aktorskiego kunsztu pięciu aktorek Teatru Polskiego we Wrocławiu. Odgrywać będą one kolejno Elfriede I, II, III, IV i V, a wspierać ich będzie charyzmatyczny wokal Mai Kleszcz w roli Nataschy Kampusch, czyli ofiary tzw. syndromu sztokholmskiego. Spektakl może być kolejną polemiką z panującą powszechnie opinią o niesceniczności tekstów Jelinek.

Życzymy kolejnych niezapomnianych emocji!