Co myślą widzowie o spektaklu Radosława Rychcika „Samotność pól bawełnianych”

Beata Kustra: Samotność pól bawełnianych to koncert czy spektakl?

Spektakl

BK: Przez jakiś czas, na początku grania spektaklu kilka lat temu, toczyła się debata czy przedstawienie Rychcika to koncert czy spektakl. Dlaczego tak szybko porzuciła Pani koncert? Muzyka towarzyszy aktorom przez cały czas, muzyka rozpoczyna spektakl i go kończy.

Muzyka bardzo często towarzyszy przedstawieniom teatralnym, nie ma w tym niczego niecodziennego. W Samotności pól bawełnianych jest wszystko, co powinien mieć spektakl. Przedstawienie opowiada konkretną historie i obnaża nasze tęsknoty i pragnienia na zupełnie innym poziomie, niż oczekujemy tego od muzyki. Albo ja oczekuję, bo nie uważam żeby muzyka mogła nam cos sensownego powiedzieć.

BK: O czym dla Pani jest ten spektakl?

Spektakl jest o niemożności dotarcia do tego za czym wszyscy najgłębiej tęsknią – ta nasza najgłębsza i najsilniejsza tęsknota celowo nie została nazwana wprost w spektaklu. Można spróbować określić ją ogólnie jako marzenie o pełnym złączeniu się z drugim człowiekiem. O metafizycznym przekroczeniu granic własnego ja, które nie jest oczywiście możliwe – chociaż chcemy, nie potrafimy roztopić się w drugiej osobie.

BK: Spektakl zamyka projekcja filmowa – zlepek performanców, scen z filmów i teledysków. Uważa Pani, że to zbędny komentarz do tekstu Koltesa czy też element potrzebny, puentujący przedstawienie?

Projekcja była absolutnie niezbędna.

Reklamy

Co sądzisz o…? – czyli pytania do widza po spektaklu „Grażyna”

Pierwsze słowo – skojarzenie po spektaklu, słyszysz Grażyna myślisz…?

Muzyka

Grażyna inscenizowana przez Radosława Rychcika to kolejna odsłona „romantycznej trylogii” reżysera. Czy widzisz pewną kontynuacje pomiędzy wcześniejszymi spektaklami i tarnowskim przedstawieniem?

No tak. Co prawda ta inscenizacja jest o wiele bardziej skrótowa, nie tak rozbudowana jak dwie poprzednie, ale nadal są nawiązania do popkultury, boisko do kosza, koszulki z numerami zawodników wiszące nad sceną. Wszystko napędza świetna muzyka.

Jaką wizję współczesnej kobiety Twoim zdaniem prezentuje spektakl?

Dla mnie jakakolwiek problematyka została tu ledwo muśnięta, zarysowana w krótkim wstępie Narratora, ale nijak rozwija się w przedstawieniu. Co prawda nie znałam wcześniej dramatu (a tekst w spektaklu w wyśpiewanych kwestiach często jest niezrozumiały), ale Grażyna wydaje mi się bardzo bezbarwna. Niewiele mówi o niej sam gest całowania jej stóp przez Rymwida, mam wrażenie że jej postać została
potraktowana powierzchownie.

Ubiegłoroczna edycja festiwalu zakończyła się sukcesem Radosława Rychcika. Myślisz, że i tym razem spektakl reżysera ma szansę na zwycięstwo?

Myślę, że nie. Widziałam już lepsze przedstawienia podczas tegorocznej edycji,
zresztą Dziady były po prostu bardziej pomysłową i złożoną inscenizacją, z pewnością lepiej wyreżyserowaną.

Przegrany mecz Grażyny

Podejmując się tak radykalnego gestu, jak przeniesienie akcji poematu Mickiewicza z Litwy na współczesne boisko do koszykówki, widz oczekuje od reżysera mocnych argumentów na to, że przesunięcie to ma aktualny sens i naprowadzi na bieżące konteksty, które można interpretować przez pryzmat romantycznego tekstu. Czy jednak tarnowska Grażyna w reżyserii Radosława Rychcika sprostała temu zadaniu i przedstawiła – zapowiadany przez twórców – współczesny „bunt wobec terroru kulturowych wzorców kobiecości”?

Spektakl rozpoczyna się od prelekcji na temat figury kobiety w polskiej kulturze i historii. Narrator (Aleksander Fiałek), który później stanie się komentatorem litewsko-krzyżackich zmagań, prezentuje fragment książki Marii Janion Kobiety i duch inności.  Według badaczki polskiego romantyzmu, silnie zainspirowanej krytyką feministyczną, kobieta w dziele Mickiewicza to typ idealny, wpisujący się w układ rodzinno-patriarchalny. Męstwo, heroizm i poświęcenie to jej cechy charakterystyczne, zaś droga do emancypacji uwarunkowana jest przez poniesienie ofiary. Wypowiedź ta, w której Narrator powołuje się na różne autorytety z zakresu badań feministycznych i historycznych (Wiktoria Śliwowska, Nora Koestler czy Shana Penn) daje nadzieję, że w dalszym ciągu scenicznych wydarzeń dojdzie do zderzenia wyobrażeń na temat kobiety z jej rzeczywistym statusem we współczesnym społeczeństwie. Nadzieja okazuje się złudna.

Grażyna w poemacie Adama Mickiewicza odznacza się wielkimi przymiotami oraz niezwykłą mądrością. Piękna i odważna kobieta decyduje się na poświęcenie swojego życia, by uniknąć bratobójczej walki, której przyczyną stał się konflikt braci o ziemię. Mąż Grażyny, książę Litawor, aby zwiększyć swe szanse na zwycięstwo, planuje sojusz z odwiecznym litewskim wrogiem – zakonem krzyżackim. Tytułowa bohaterka, poinformowana przez książęcego doradcę o planach męża, postanawia w jego zbroi przewodzić wojskom litewskim i zjednoczyć braci w walce przeciwko Krzyżakom. Z taką heroiczną decyzją mamy do czynienia również w spektaklu Rychcika. Grażyna (Dominika Markuszewska) to piękna, zdecydowana i pewna siebie kobieta sukcesu, która wie jak działać w sytuacji kryzysowej. Jej status buduje nie tylko wygląd zewnętrzny (elegancki strój, biżuteria i szpilki), ale również stosunek mężczyzn do jej osoby. Scena, w której doradca Rymwid, przybywając z informacją o planach Litawora, pada przed kobietą na kolana i całuje jej buty, pokazuje uległość świata męskiego wobec kobiety. Jednak wyższość i dominacja okazują się pozorne, gdyż w ostatecznej bitwie Grażyna zostaje pokonana przez męskiego przeciwnika.

Do decydującego starcia dochodzi na boisku do koszykówki, a zbroje krzyżackich i litewskich wojsk zamienione zostają na sportowe stroje. Całość zmagań relacjonowana i komentowana jest przez chór, który zajmuje miejsce na trybunach. Grażyna, pomimo swych wielkich starań i szlachetnych chęci, nie spełnia roli heroicznej bohaterki. Wśród męskich reprezentacji, których zawodnicy zawzięcie walczą między sobą, okazuje się ona zbyt słaba i delikatna, by wpłynąć na przebieg walki.

Inscenizacja Radosława Rychcika nie daje jednoznacznej odpowiedzi na temat pozycji kobiety we współczesnym świecie. Wątek Grażyny jako feministki, przejmującej męską rolę i poruszającej się na terytorium zdominowanym przez mężczyzn, wydaje się niejasny. Początek spektaklu prezentujący romantyczną legendę Kobiety-Rycerza, przywołanie myśli Marii Janion, zaaranżowanie walki na mecz koszykówki, popkulturowe akcenty, a w końcu  mało heroiczna śmierć Grażyny pozostawiają wiele pytań i nie pozwalają na zbudowanie wyrazistej i czytelnej wizji współczesnej kobiety. Bez odpowiedzi zostaje podstawowe pytanie, czy bohaterka sprzeciwia się narzucanym przez kulturę modelom kobiecości.

http://www.e-teatr.pl/pl/zdjecia/tarnow/inne/grazynaimg_8995_m_.jpg
http://www.e-teatr.pl/pl/zdjecia/tarnow/inne/grazynaimg_8995_m_.jpg